Czy jesteś skłonny ograniczyć zużycie energii w zamian za wynagrodzenie?

69

Z danych opublikowanych przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne wynika, że od 2016 r. krajowe zużycie energii elektrycznej przewyższa jej produkcję. Dla odbiorców indywidualnych oznacza to nie tylko konieczność oszczędzania energii w ciągu dnia, ale i przeniesienia swoich aktywności poza godziny szczytu. Czy braki mocy w systemie elektroenergetycznym będą wiązały się z coraz częstszymi uciążliwościami w życiu codziennym Polaków, a może staną się znakomitym sposobem na zarobienie dodatkowych pieniędzy w zamian za ograniczenie zużycia energii?

Szybko postępująca cyfryzacja społeczeństwa sprawia, że w naszym życiu codziennym obecnych jest coraz więcej urządzeń, które wymagają stałego dostępu do energii elektrycznej. Nic więc dziwnego, że w Polsce już siedem lat temu przekroczyliśmy próg równowagi między popytem a podażą na energię. Tym samym coraz częściej z telewizji czy radia dowiadujemy się o możliwych przerwach w dostawie prądu, konieczności wprowadzenia 20. stopnia zasilania w przemyśle lub co gorsza – widmie blackoutu. Niewiele osób wie, że konsekwencje zaniku zasilania mogą być o wiele gorsze niż parogodzinny problem z naładowaniem telefonu komórkowego, ugotowaniem obiadu czy obejrzeniem telewizji. W wyniku braku dostaw energii elektrycznej m.in. mogą stanąć pompy dostarczające wodę pitną do budynków, nie będą działały sklepy z żywnością czy szpitale.

Czy jako odbiorcy indywidualni mamy wpływ na to, co dzieje się w sieci elektroenergetycznej? Jak najbardziej, tak. Rozsądne korzystanie przez każdego z nas z dobra narodowego, jakim jest energia elektryczna, wesprze operatora systemu przesyłowego i operatorów systemu dystrybucyjnego w zarządzaniu zapotrzebowaniem Polaków na moc.

Kształtowanie krzywej zużycia energii w odpowiedzi na sygnały rynkowe

Dziś w Polsce potrzebna jest pilna zmiany profili zużycia dobowego energii poprzez zmianę zachowania odbiorców energii elektrycznej – wskazuje prof. dr. hab. inż. Tadeusz Skoczkowski z Wydziału Mechanicznego Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej. – Można to zrobić na dwa sposoby. Po pierwsze, poprzez odgórne narzucenie ograniczeń, co wielu osobom może słusznie kojarzyć się z ingerencją państwa w życie prywatne. Drugie rozwiązanie, jakim jest tzw. DSR, jest bardziej przyjazne i wykorzystuje dobrowolną współpracę klienta z podmiotami sektora energetycznego – wyjaśnia ekspert.

DSR (ang. Demand Side Response) to jedna z metod kształtowania zapotrzebowania konsumentów na energię elektryczną mająca na celu spłaszczenie krzywej zużycia tego medium poprzez przeniesienie części obciążeń szczytowych w strefy poza szczytami zużycia. Reakcja odbiorcy końcowego (strony popytowej) w postaci zmniejszenia i/lub całkowitego przeniesienia zużycia energii na inny czas odbywa się w odpowiedzi na otrzymany od podmiotu sektora energetycznego:

  • sygnał cenowy informujący o zmianie ceny rynkowej lub taryfy energii elektrycznej,
  • sygnał bodźcowy wysyłany zgodnie z warunkami umowy podpisanej przez klienta z operatorem (agregatorem mocy).

Dla zwiększenia efektu skali, udział odbiorców końcowych w programie DSR jest dobrowolny i tymczasowy. Prośby o ograniczenie zużycia energii będą przekazywane zainteresowanym przy użyciu specjalnych aplikacji (np. na telefon) lub SMS-ami. Wykorzystane zostaną również inteligentne liczniki energii elektrycznej, które zgodnie z obowiązującym prawem muszą być zainstalowane u przynajmniej 80% indywidualnych odbiorców końcowych do 31 grudnia 2028 r.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź swój komentarz!
Wprowadź swoje imię